|
|
Blog > Komentarze do wpisu
Cosmo
Mimo że jeżdżę dosyć duzo - i po świecie i po Polsce, to nie nazwałbym się kosmopolitą. Raczej włóczykijem który ma probem z definiowaniem swojego domu, a kosmopolita - tak mi sie wydaje - ten dom moze miec wszedzie. Ja wszedzie jestem w gosciach. Tak jak w Grenadzie gdzie czułem się najlepiej w swoim zyciu czy na cichej wsi niedaleko Dobrzynia nad Wisłą. Dzięki podróżom przezywam wszystko co jest charakterystyczne i egzotyczne, to co nas przede wszystkim różni, bo podobieństwa interesują mnie tylko na płaszczyźnie antropologiczniej. Bardziej fascynuje mnie kult głowy współny dla Bliskiego wschodu i Celtów niż pokrewna skłoność do alkoholu u Polaków i Ajriszów. The point is - świat się skurczył. Dzieki netowi, tanim liniom lotniczym, komórkom i tv. Otwarcie granic, wspólnoty europejskie, amerykańskie południowo i polnocno atlantyckie - wszystko to ma zbliżać ludzi do siebie, ulatwiać im kontakt, a co za tym idzie - mimo ze chyba to nie było zamierzone - unifikowac upodabniać ujednolicac. Lubię egzotykę tę z Kaszub i Włoch, Kujaw i Hiszpanii. Dzięki tym różnicom chce mi się jezdzic, bo wiem ze spotkam zawsze fascynujących ludzi, cudowne albo ochydne żarcie, sklepy ze sprzedawcami z piekła rodem i języki, które nawet przed czasami wiezy Babel były juz pomieszane. Boję się zmian i unifikacji - że już któregoś dnia nie będzie ostatnich dzikich Indian, ze nie będzie juz na swiecie miejsca gdzie nie ma McShita i ze wszelki folklor zostanie wybity, zaorany i przerobiony na plastik. Oczywiście - nie twierdze, ze kręcą mnie brudni Włosi, co chyba jest ich cechą genetyczną i pragnąłbym żeby sie nie zmieniali, ale jeśli pod balkonem Julii spotkam kiedyś grających peruwiańczyków to przysięgam ze zacznę strzelac. piątek, 16 listopada 2007, aleksandr0s
Komentarze
casperuno
2007/11/16 16:17:38
ja rowniez chcialbym, by roznice regionalne i kulturowe i wszystkie inne w jakis sposob nie zanikly nigdy. kiedys jako dzieciak nalezalem nawet do zespolu ludowego, jednak krwawa bojka z moim bratem, w trakcie ktorej doznalem kilku miesiecznej kontuzji, zakonczyla moja kariere. pozdrawiam Aleksandrze
2007/11/16 18:54:46
BOŻE RANY - smaganie lub dotykanie gałęzią zieloną, najczęściej brzozy lub agrestu, w Wielki Piątek o świcie. Gospodyni uderzała gałązką wszystkie dzieci po kolei, wypowiadając nad każdym słowa: „Boże rany", na przypomnienie męki i śmierci Chrystusa. Zwyczaj interpretowany jest także jako relikt kultu drzewa i gałęzi zielonej i przekazywanie ludziom sił witalnych obecnych w żywych roślinach, budzących się do życia po zimowej wegetacji (prawie cała Polska, z wyjątkiem rubieży płn. i płn.-wsch.).
2007/11/16 23:12:56
Alez Galczynskim i Grechuta na koncu zapachnialo...ja tez mam ogromny pociag do tradycji i regionalizmow wszelakich.
Co w praktyce objawia sie tym, ze gotuje przebrzydle ilosci jedzenia na wszystkie swieta, dre sie pozniej, ze nie zjedzone i spedzam tydzien na przygotowaniach ;) Cmok w ucho. Lola 2007/11/18 21:36:35
casperuno - ty w zespole ludowym? nono ;-) czad ;-)
Mała - jak cytujesz opoka.org to chociaz zapodaj troche własnej inwencji...:) Lola - mmmmm:) kobieta i gotuje - cudownie:)az mi zapachnialo ;-) a zakladasz fartuszek jak się krzątasz? Pozdrawiam serdecznie! 2007/11/19 14:35:59
Mialem pochwalić? Nastolatka nie jestes,za to inteligenta jestes z pewnoscia ;-) wydalo mi sie oczywiste ze Ty akurat znasz takie smaczki moj ty maly BDSM :) :)
2007/11/20 16:55:54
Fartuszek jest passe ;) Ale daj mi 2,5 h - a bedzie wielodaniowy obiad i upieczone ciacho.
2007/11/23 23:18:12
O tak! Jestem za :) Każde miejsce musi mieć "to coś" do czego chce się potem wracać :) Nie wyobrażam sobie np. żeby przejechać pół świata, tylko po to żeby zobaczyć dokładnie to samo co mam teraz w domu i za oknem ;)
Pozdrawiam! Mike |